|
...w czerwieni wieku.
czwartek, 07 lutego 2013
dokładnie w tej chwili
Spojrzał z pewnym zacięciem, jakbym przypominała mu przeszłość, o której chciał już zapomnieć. Zerknął ponownie. Następnie zacisnął usta i zaczął mówić. Opowiadał o tym, że w sumie tego nie chciał. Nie zamierzał tkwić w tej relacji ani dnia dłużej. Tylko ja odeszłam. Dokładnie w tej chwili, w której postanowił otworzyć na mnie swój świat.
piątek, 07 grudnia 2012
chwila później
A co by się stało, gdybym została? Nie przestraszyła się, bo tak - to był strach. Ubrałabym to w kreację. W czerwoną sukienkę, w której jutro powinnam wystąpić. A został mi tylko ścieg. Ślad, który mnie tu przywiódł. Szukam bowiem tej czerwieni. Na jutro i chwilę później.
niedziela, 14 marca 2010
w czerwieni
Czasami los rzuca pod nogi znak. Chwytasz go, a za nim ciągnie się, a raczej pruje się cała historia. Historia z tych mniej widowiskowych, bo przeżartych rdzą zawiści. Ludzie to najsłabsze ogniwo. Jeśli coś się psuje, to z reguły stoi za tym człowiek, jego pobudki mniej lub bardziej uzasadnione. W tym przypadku wyszła małość i wiele innych synonimicznych cech, które zapełniają od stron słowników po rozdziały w tanich poradnikach psychologicznych. Ludzie, z którymi pracuję, których mijam na korytarzu, z którymi wymieniam służbowe maile, z którymi siedzę twarz w twarz. Doskonale się czuję ze świadomością, że teraz to ja będę pisać dla nich scenariusze na żywo. Mniej doskonale czuję się z tym, że to czytali, bo nie byli warci tego, co tu odnaleźli. Bo ktoś zdradził. Zdradził na dodatek w tak paskudny sposób, że nie chciałabym być teraz w jej skórze. Stąd zostaje tu tylko ten wpis i niech służy jako ostrzeżenie. A jestem wściekła. Kiedyś się już żegnałam. Był to wówczas koniec teatru lalek. Były też inne okoliczności, inna zdrada. Teraz zbyt daleko chcę zajść, aby pozwolić sobie na taką publiczność. Zatem: Wiele lat grałam. Wiele osób tu poznałam. Wiele się nauczyłam. Wyćwiczyłam warsztat. Nie sprawia mi problemu pisanie, formułowanie myśli. W przeciwieństwie do tych, którzy czytali. Bo łatwiej jest niszczyć, niż coś zbudować. Widzę to codziennie w ich życiu zawodowym. Przenoszą to wszędzie, jak zarazę. Kasowałam wpis po wpisie. Robiłam to ze łzami w oczach. Serwer się zawieszał, jakby chciał mi tę pracę utrudnić. Tysiące słów leży teraz w spokoju w osobnej czarnej skrzynce. Dysku zewnętrznym. Może nie tylko dla mnie. Not for your eyes only. Pisanie w domenie publicznej traktowane jest jako coś infantylnego. Pamiętniczek. A ja szukam dojrzałych słów i obserwacji. Wahań, pytań, poszukiwań, doświadczeń, radości. Mało jest blogów prowadzonych przez moją generację trzydzieści plus w sposób na tyle interesujący, że oko przyczepia się jak rzep. Nie chodzi o to, aby żyć życiem innych. Chodzi o inspirację. Dlatego ja z pewnością się przepoczwarzę, bo nie potrafię milczeć. Nie wiem jeszcze kiedy i gdzie. Ale zrobię to w ciszy, bo nie wszystkie narodziny odbywają się w świetle reflektorów. Pożegnania natomiast tak. Karolina |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
A poczta w tych czasach jest
Tagi
|