...w czerwieni wieku.
sobota, 06 lutego 2010
pod Brodnicą

Na początku nie było to Jasminum. Czeremcha trafił się nam za trzecim razem. Ale było warto, mimo że jego gałęzie sięgały głęboko w noc.

zza drzew

Potem było śniadanie. W sumie nie jest ważna kolejność. Może to dni się pomyliły, miały prawo się wywrócić, zapomnieć.

po horyzont

13:16, karol_ina1 , Iris
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 lutego 2010
zza miedzy

Wielki kominek i potrzeba dokładania kolejnych porcji drewna, aby nie wygasł. Jest dobrze, no prawie dobrze. Mimo ograniczonego zasięgu coś czasem do mnie trafi zza tej miedzy oddalonej o dwieście kilometrów stąd.

Wyjechałam. Na północny-zachód.

środa, 27 stycznia 2010
a co poza tym?

Pomyślałam, że dość śmiesznie wyglądał w tym długim futrze. Z pewnością nietypowo. Nazywam takie futro borsuczym, bo nie kojarzy mi się z miękkością. Generalnie w sumie nie ma co wybrzydzać, przy takim zimnie nawet i ja przestałam się przejmować, czy moje kamaszki z nabuku nadają się do granitów biura. Nadają się i tyle.

Staliśmy na stacji metra, jeszcze świeże wspomnienia z filmu WCK, mija nas dziewczyna w grubym swetrze, długie rękawiczki, ale ten sweter... Spojrzałam skrzywiona swoim 32-letnim postrzeganiem atrakcyjności i nie mogłam zrozumieć tego poświęcenia, nawet jeśli przyświecała temu korzyść z omijania szatni w klubach.

A co poza tym?

Na LinkedIn zapisałam się do grupy Alumni, bo już za moment będziemy brać ostatni zakręt.

Chcę w tym roku zmienić pracę i zgłębić - na razie hobbystycznie - temat design management. Potrzebuję estetycznych doznań.

Gra sobie Siesta Vol. 4 i pobolewa mnie głowa.

czwartek, 21 stycznia 2010
a może

Chyba to brak światła. A może wypalenie. Nie wiem, może nie jest ważna teraz kolejność.

Czasem jedna informacja wywraca wszystko na lewą stronę i człowiek trzy razy się zastanowi, czy rzeczy, które traktował jako ważne, takimi rzeczywiście są.

Za tydzień egzamin z zasobów ludzkich. Czytam z przyjemnością.

poniedziałek, 11 stycznia 2010
na bakier

Nie powiem, że jest to moja ulubiona pora roku. Szczególnie, kiedy trzeba jakoś w tej pracy wyglądać, aczkolwiek założyłabym najchętniej buty z merynoskiej wełny. Rano ściągam siebie natomiast wołami, siada mi nastrój, bywam non-stop zmęczona i śpiąca. I przede wszystkim zimno mi w ręce oraz stopy, bo takie mam krążenie na bakier.

czwartek, 07 stycznia 2010
zaciągnięcie

- Nie jest to najlepsze wino - pomyślałam. Mamy na to swoje określenie, że lekko zaciąga szmatą. Nie ma w tym niestety poezji.

poniedziałek, 04 stycznia 2010
oddech

To był galop myśli. Pod prysznicem - o tym, co za dwie godziny. W łóżku - o tym, co za siedem. Nie dało się tak żyć tylko w czasie przyszłym.

Trzeba jednak żyć bardziej teraźniejszością. I uważać na oddech.

21:35, karol_ina1 , Zmysły
Link Komentarze (1) »
czwartek, 31 grudnia 2009
w górę i w dół

Za moment wrócę.

Na dole było mi nieco gorąco, mimo że za oknem leży śnieg przykrywający nadbużańskie lasy, a na saniach mróz nieco szczypał mnie w palce. Jest spokojnie, nawet może za bardzo, ale to akurat mi nie przeszkadza, nie nastawiałam się na żadne hulanki. Po prostu musiałam uciec z Warszawy, aczkolwiek nie uciekłam od spraw, które mam ze sobą zarówno w wydrukach, jak i na twardym dysku. Stara plebania chrzęści nieco, ale ona pamięcią sięga aż dziewiętnastego wieku.

Za moment schodzę.

wtorek, 29 grudnia 2009
ce o dwa

Wstawiłabym zdjęcie, aby nie pisać. Może pismo obrazkowe byłoby bardziej przekonujące w czasach, kiedy jaskinie znów zapełniają się dwutlenkiem węgla.*

* Nie, nie jestem ekolożką (swoją drogą drażniące jest ta feminizacja nazw zawodów, w życiu nie dam się nazwać dyrektorką bądź prezeską, nie mówiąc już o coucherce bądź brrr - kierowniczce). Zatem uważam, że efekt cieplarniany to jednak naciąganie rzeczywistości do partykularnych interesów eko-przemysłu. Zamiast w powietrze spójrzmy czasem na ziemię, ile tam jest syfu.

piątek, 25 grudnia 2009
prawie po

- I już prawie po - powiedział w kontekście świątecznym, kiedy ja zwijałam się z bólu po łóżku, nie potrafiąc znaleźć dla siebie miejsca. Okrutność kobieca dała mi się szczególnie we znaki, a ciało doznawało dodatkowego szoku spadku adrenaliny.

Spałam, a we śnie przesuwały mi się postacie ze znanych bajek. O złym królu i niedobrej księżniczce i zastępie wiernych giermków, sycących się na tani poklask.

Mam chyba teraz więcej przemyśleń co do przyszłości niż w noworoczny poranek. Wchodzę powoli w Chrystusowy wiek, a przecież On dopiero się narodził.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 181
Zakładki:
A poczta w tych czasach jest
Ekonomia, głupcze!
E-Polis
Garsonierowo
Innym okiem i językiem
Kobiecy punkt widzenia
Męski świat przyciąga
Miasto moje, a w nim
Moje słabości