...w czerwieni wieku.
RSS
niedziela, 14 marca 2010
w czerwieni

Czasami los rzuca pod nogi znak. Chwytasz go, a za nim ciągnie się, a raczej pruje się cała historia. Historia z tych mniej widowiskowych, bo przeżartych rdzą zawiści.

Ludzie to najsłabsze ogniwo. Jeśli coś się psuje, to z reguły stoi za tym człowiek, jego pobudki mniej lub bardziej uzasadnione. W tym przypadku wyszła małość i wiele innych synonimicznych cech, które zapełniają od stron słowników po rozdziały w tanich poradnikach psychologicznych.

Ludzie, z którymi pracuję, których mijam na korytarzu, z którymi wymieniam służbowe maile, z którymi siedzę twarz w twarz. Doskonale się czuję ze świadomością, że teraz to ja będę pisać dla nich scenariusze na żywo. Mniej doskonale czuję się z tym, że to czytali, bo nie byli warci tego, co tu odnaleźli. Bo ktoś zdradził. Zdradził na dodatek w tak paskudny sposób, że nie chciałabym być teraz w jej skórze.

Stąd zostaje tu tylko ten wpis i niech służy jako ostrzeżenie. A jestem wściekła.

Kiedyś się już żegnałam. Był to wówczas koniec teatru lalek. Były też inne okoliczności, inna zdrada. Teraz zbyt daleko chcę zajść, aby pozwolić sobie na taką publiczność. Zatem:
„Koniec sezonu, więcej przedstawień nie będzie.
Karolina on air przechodzi do historii.”
Bisów nie będzie.

Wiele lat grałam. Wiele osób tu poznałam. Wiele się nauczyłam. Wyćwiczyłam warsztat. Nie sprawia mi problemu pisanie, formułowanie myśli. W przeciwieństwie do tych, którzy czytali. Bo łatwiej jest niszczyć, niż coś zbudować. Widzę to codziennie w ich życiu zawodowym. Przenoszą to wszędzie, jak zarazę.

Kasowałam wpis po wpisie. Robiłam to ze łzami w oczach. Serwer się zawieszał, jakby chciał mi tę pracę utrudnić. Tysiące słów leży teraz w spokoju w osobnej czarnej skrzynce. Dysku zewnętrznym. Może nie tylko dla mnie. Not for your eyes only.

Pisanie w domenie publicznej traktowane jest jako coś infantylnego. Pamiętniczek. A ja szukam dojrzałych słów i obserwacji. Wahań, pytań, poszukiwań, doświadczeń, radości. Mało jest blogów prowadzonych przez moją generację trzydzieści plus w sposób na tyle interesujący, że oko przyczepia się jak rzep. Nie chodzi o to, aby żyć życiem innych. Chodzi o inspirację.

Dlatego ja z pewnością się przepoczwarzę, bo nie potrafię milczeć. Nie wiem jeszcze kiedy i gdzie. Ale zrobię to w ciszy, bo nie wszystkie narodziny odbywają się w świetle reflektorów.

Pożegnania natomiast tak.

Karolina
karol_ina1@gazeta.pl

20:50, karol_ina1
Link Komentarze (21) »